Blog > Komentarze do wpisu

Propozycja na weekend - mąż, żona, kochenk i kochanka...

No i po raz kolejny trafiłem do Och Teatru. Jakoś tak mi wychodzi, że gdy przyjdzie do wyboru spektaklu to te ochowe wygrywają. I tak może być dalej, ponieważ jeszcze nigdy się na Ochu nie zawiodłem. Tym razem dotarliśmy z żoną na spektakl jubileuszowy - setny. I jak przystało na okrągły jubileusz, aktorzy zrobili parę niespodzianek. Tak właściwie to robili psikusy sobie nawzajem, ale widzom udzielił się dobry humor. Jak Krystyna Janda po raz drugi ugotowała się na scenie i parsknęła niepohamowanym śmiechem, to zaraziła nim też publiczność.

Weekend z R. napisany został przez brytyjskiego dramaturga Robina Hawdona, który nad Tamizą jest rozchwytywany. Co więcej sztuka stworzona została specjalnie dla Jandy i dla Och Teatru. Lansik. Sama Janda jeszcze przed premierą podchodziła do spektaklu ze strachem i niepewnością. A to przez to, że nie czuła się pewnie w roli komediowej. Dotychczas Pani Krystyna raczej nas przyzwyczajała do ról dramatycznych, a tu proszę, komedia jak się patrzy i główna rola. Oczywiście, wyszło całkiem fajnie. Widać co prawda, że nie jest to rola jej życia, ale Janda to genialna artystka i z prostą rolą w prostej komedii, po prostu musi sobie dać radę.



Sama sztuka ma momenty. Nie jest to tak jak w przypadku Mayday, jeden ciągły śmiech. Tutaj żarty są raczej skrupulatnie przygotowywane i co jakiś czas rzucane ze zdwojoną siłą. Ale zdarzają się też przestoje, szczególnie w pierwszym akcie. Żart polega głównie na tym, że poszczególne osoby muszą udawać kogoś kim nie są i to przed różnymi osobami kogoś innego. Sporo nieporozumień, dużo kłamstw.  Właściwie każdy z kimś romansuje. W pewnym momencie fabuła staje się tak zagmatwana, że już ciężko jest się zorientować kto jest kim dla kogo, kto, w którym pokoju będzie spał i co najważniejsze z kim.



Obsada bardzo mocna. Jandzie partnerują między innymi Cezary Żak, Piotr Machalica i Jacek Poniedziałek. Wszystko się zgadza. Można się pośmiać i rozerwać. W jednej scenie można nawet się przyjrzeć majtkom Jandy. Mi trochę zabrakło błysku. Może to przez ten setny jubileusz, a może się po prostu czepiam. Jest to śmieszna i całkiem przyjemna komedia. I nic więcej, ani mniej.

piątek, 20 kwietnia 2012, gumpiarz99

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: